Nie bardzo wiem jak to możliwe, ale tak się składa, że właśnie piszę dla Państwa przedostatnie sprawozdanie z rejsu „Sputnikiem dookoła Ziemi”. Może trudno w to uwierzyć, ale już pięćdziesiąty czwarty raz w ciągu ostatnich czterech lat biorę laptop na kolana i zaczynam szukać słów, za pomocą których mógłbym przenieść was na pokład.

Sztormowa Grecja

Po marcowym zamknięciu pętli dookoła świata na greckiej wysepce Symi, zimowa przeprawa przez Morze Śródziemne okazała się jednym z trudniejszych etapów czteroletniej wyprawy „Sputnikiem dookoła Ziemi”.
Nad całym akwenem od Gibraltaru po Liban przewalały się jeden za drugim sztormowe niże, podróżujące z zachodu na wschód.

Zamknięta pętla

Za kilka lat minie pięć wieków od momentu, gdy do hiszpańskiej Sewilli resztkami sił dowlekły się strzępy wyprawy Magellana, która jako pierwsza w historii opłynęła naszą planetę. Tym samym udowodniono teorię o kulistości globu i istnieniu użytecznych nawigacyjnie okołoziemskich dróg morskich.

Sri Lanka

Dwa intensywne i magiczne tygodnie spędzone na Sri Lance stały się punktem zwrotnym rejsu „Sputnikiem dookoła Ziemi”. To tutaj do listy załogi dopisał się nasz karaibski przyjaciel Leszek, a Karolina i Bruno zakończyli zgodnie z planem swój morski etap podróży dookoła świata i ostatnie kilka tysięcy mil wielkiej pętli zamknęli na pokładzie odrzutowca Quatar Airways.

Indonezja

Od wybrzeży Indonezji oddalaliśmy się ponad dwa tygodnie. Połowa drogi do Sri Lanki była za nami. Specjalnie wybraliśmy okrężną trasę biegnącą przez środek Oceanu Indyjskiego, by uniknąć słabych wiatrów i przybrzeżnego ruchu, który jest zmorą żeglarzy pokonujących długie dystanse i żeglujących w nocy.