Wielkie zmiany

Dzisiaj mijają dokładnie dwa lata, odkąd oddaliśmy cumy w Marinie Kamień Pomorski i wyruszyliśmy Sputnikiem II na włóczęgę po morzach i oceanach. Nie mieliśmy wtedy pojęcia jakie przygody nas spotkają, ani jak potoczą się dalsze losy wyprawy. Pewne było, że czeka nas sporo improwizacji i wysiłku, by realizacja naszych zamierzeń była w ogóle realna.

Pracowity marzec

Pewnego ranka płynąc kajakiem do pracy, zauważyłem na redzie portu Le Marin nowy dla mnie widok. Tuż za rafą koralową, na głębszej wodzie swoją kotwicę rzucił wielki pływający dok.

Polskie Karaiby

– Powiedz mi jak to jest w ogóle możliwe, że pochodzimy z tej samej gminy, ja z Kamienia a ty z Benic, obydwaj jesteśmy żeglarzami, a nie spotkaliśmy się jak do tej pory? – Zapytałem kapitana jachtu Nicolette, który dopłynął do Le Marin po dwumiesięcznym dryfowaniu po Atlantyku bez steru.

Miasto w mangrowcu

W wodnym mieście usadowionym w głębi zatoki mangrowej dzień zaczyna się chwilę po wschodzie słońca, gdy pierwsze białe czaple zrywają się ze swoich gniazd i wyruszają na żer. Z piekarni w marinie roznosi się po okolicy zapach świeżo pieczonych bagietek, a na wielkim kotwicowisku słychać warkot silników od pontonów

Witamy na Karaibach!

– Gdzie dostałeś tą zupę!? – prosto z mostu zapytała przechodząca obok mojego stolika wyjątkowo pulchna, kreolska elegantka. Podniosłem nieśmiało wzrok znad talerza tłustej, aromatycznej zupy z krowich stóp i nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że za chwilę zostanę pożarty razem z moim daniem i połową targowiska w Castries.