Przed przelotem przez Atlantyk

Dobiega końca miesięczny postój Sputnika II na Kanarach. Czas oddać cumy, postawić żagle i zaprząc do pracy północno-wschodni pasat. Ten wiejący od niepamiętnych czasów wiatr, napędzany energią słońca i ruchem obrotowym Ziemi, zwany przez Brytyjczyków „wiatrem handlowym”, ma niezwykłą moc milionów koni mechanicznych.

Koniec drugiego etapu

Sashę, 23 letniego Szweda pochodzenia pół irańskiego, o antycznej, perskiej urodzie poznaliśmy przypadkiem jeszcze na Gibraltarze. Mały, szwedzki jacht na którym żeglował, stał niedaleko Sputnika II i jak to w takich sytuacjach zwykle bywa, nawiązaliśmy z jego załogą znajomość w drodze na pomost.

Wspinaczka na Kanary

Po dwunastu dniach od Gibraltaru, razem z całą flotyllą jachtów zmierzających w pogoni za latem, tkwimy niecierpliwie w marinie Agadir w Maroko. Jest to już nasza dziewiąta doba w tym raczej przyjaznym, afrykańskim kraju. Z kapitanami innych jachtów spotykamy się codziennie w portowej kawiarni i popijając słodką, miętową herbatę analizujemy najnowsze prognozy pogody.

U wrót Atlantyku

Dotarliśmy do zachodniego krańca Morza Śródziemnego. Przeprawa z położonej nieopodal Turcji wyspy Kos, aż do samego Gibraltaru zajęła nam w sumie półtora miesiąca. Tutaj odpoczywamy po całej serii kilkudobowych przelotów i przygotowujemy się do przeskoku na Kanary.

Zamknięta pętla

Po siedmiu miesiącach błądzenia wśród wschodnich zakamarków Morza Śródziemnego, zostawiony za rufą Sputnika II ulotny ślad spienionej wody, tysięcy przełamanych fal i świecących nocą meduz przeciął się ze szlakiem, który wyoraliśmy kadłubem we wzburzonych wodach południowej Sardynii w lutym.