Pamiętając o przestrogach starożytnych żeglarzy i biorąc poprawkę na wspierające nas współczesne technologie, postanowiłem kontynuować w samym środku śródziemnomorskiej zimy rozpoczęty w Marinie Kamień Pomorski rejs „SPUTNIKIEM dookoła Ziemi”.

Zamki z piasku

– Bruno chyba oszalał! Cały czas stęka coś pod nosem i próbuje wychylić się z kokpitu. No nie mam już siły go tak ciągle trzymać! – skarżyła się Karolina podczas jednego z czterech poranków na środku Morza Śródziemnego, kiedy przeprawialiśmy się z Krety wprost na Maltę.

Ucieczka z raju

– Witaj w domu! Jak było rejsie? – zapytała Karolina, kiedy po dwóch tygodniach z włoskimi klientami wróciłem do naszej letniej bazy w mieszkaniu Aśki na Kosie.
– Daj spokój! W życiu nie miałem tak aroganckich, pretensjonalnych i egoistycznych klientów. Jeszcze tydzień z nimi, a popełniłbym zbrodnię, lub nigdy więcej nie wsiadł na jacht.

Turcja po piracku

Drugą połowę upalnego, greckiego lipca musieliśmy podzielić równo na czas pracy i czas rodzinnego żeglowania. Stary holenderski pirat Frank zadowolony ze współpracy ze mną zlecił mi kolejny tydzień skipperowania na jednym z jego jachtów.
– Tym razem będzie was na łajbie dziewięcioro. U mnie dojdzie nawet dziesiąta osoba, bo biuro podróży sprzedało przez pomyłkę więcej miejsc niż chciałem.

Babcia na pokładzie

Stacjonujące na wyspie Kos popularne statki wycieczkowe oferują kilkugodzinne rejsy o nazwie „Trzy wyspy w jeden dzień”. Nie ma technicznych ograniczeń dla zaliczenia trzech wysp w parę godzin, ale współczuję turystom, których przegania się jak bydło, oferując im złudzenie doświadczania wspaniałej przygody.