rejs 2014

„Sputnikiem dookoła Ziemi”

Pomysł wyprawy narodził się wiele lat temu, przy ognisku, w trakcie któregoś wakacyjnego rejsu z przyjaciółmi. Miałem wtedy piętnaście lat, Kaczor grał na gitarze, a tekst popularnej szanty skłonił mnie do refleksji. Zacząłem się zastanawiać, co by było „gdyby ktoś tak przyszedł do mnie i powiedział: – Stary, czy masz czas?”. Nie byłem wtedy w stanie odpowiedzieć na takie pytanie. Zbyt wiele spraw czekało, zbyt mało wiedzy o sobie miałem. Ale pokusa została. Została fascynacja żeglarstwem i zostało otwarte zaproszenie, którego w zasadzie nikt konkretny nie przysłał.

Żeglowałem, uczyłem się, pracowałem, bawiłem się, kochałem i czytałem. Pochłonąłem górę książek marynistycznych, zdobywałem kolejne uprawnienia, poznawałem załogi i zmieniałem jachty. Stopniowo zacząłem zdawać sobie sprawę, że od wielu lat czeka na mnie zaproszenie wysłane przez wszystkich żeglarzy i podróżników, z którymi miałem przyjemność się spotkać na kartach literatury i w odwiedzanych portach.
Zrozumiałem też, że „brama na szeroki świat” znajduje się tuż pod moim nosem i że przez te wszystkie lata udało mi się dorobić do niej klucz.

trasa rejsu Sputnikiem dookoła Ziemi

Założenia

Kiedy zostałem armatorem Sputnika II powstał konkretny plan, którego główne założenia są takie:

– płyniemy Sputnikiem II
– będzie to rejs załogowy z możliwością zmian załogi
– żeglujemy dla przygody, nie dla wyczynów żeglarskich
– rejs ma być 4 letni, więcej »
– żeglujemy bez pośpiechu
– „dżentelmeni żeglują z wiatrem” , więcej »
– spędzamy dużo czasu w portach, poznajemy świat
– poznajemy ludzi, ich życie, historie
– żeglujemy maksymalnie bezpiecznie, aby w danym rejonie znaleźć się w najdogodniejszej porze roku, więcej »
– żeglujemy trasami sławnych żeglarzy, szukamy zmian, więcej »
– chętnie zbaczamy z głównych tras
– relacjonujemy rejs w prasie i internecie, dzielimy się wrażeniami, spostrzeżeniami
– finansowanie w ramach sponsoringu, współpracy z mediami, oszczędności własnych i pracy po drodze
– podsumowaniem rejsu będzie wydanie książki

Jacht

Jacht którym pożeglujemy to zbudowany w 1975 roku Shipman 28. Bardzo popularna szwedzka konstrukcja, która zyskała uznanie wielu żeglarzy. Nie jest to jednostka duża, bo niespełna dziewięciometrowa a co za tym idzie o niewielkiej pojemności. W normalnych warunkach Sputnikiem II może żeglować nawet sześć osób, jednak w długim rejsie, na który trzeba zabrać mnóstwo zapasów mogą nim podróżować maksymalnie trzy osoby. Będzie to oznaczało konieczność zmian załogi w strategicznych punktach trasy według schematu, nad którym wciąż pracujemy.

Przygoda życia

W XX wieku w świecie żeglarskim zdobyte zostały już wszystkie szczyty i ustanowione zostały wspaniałe rekordy. Nasz rejs nie jest kolejną próbą poprawienia czyjegokolwiek rekordu. Nie mamy na to ani środków, ani ochoty.

Nasza wyprawa ma być dla jej uczestników przygodą życia. Chcemy pokazać, że pionierzy i rekordziści – choć stanowią dla nas wspaniałą inspirację – nie mają monopolu na bycie odkrywcami, a gwałtownie zmieniający się świat wymaga odkrywania go wciąż na nowo i z większą uwagą. Interesuje nas co wspólnego ma ze sobą Tahiti widziane oczyma Władysława Wagnera na początku XX wieku z Tahiti wieku XXI. Chcemy sprawdzić gdzie obecnie znajduje się i w którą stronę przesuwa granica „trzeciego świata”. A może takie określenie jest współcześnie nieadekwatne? Chcemy dowiedzieć się jak Polacy – Europejczycy postrzegani są w dzisiejszym świecie.

Przede wszystkim jednak chcemy spotkać i poznać zwykłych ludzi. Ich codzienne życie, ich historie, marzenia i troski pragniemy skonfrontować z naszymi na ten temat wyobrażeniami. Może uda nam się dostrzec prawidłowości, o których nie mieliśmy pojęcia a może rozczarujemy się nie dostrzegając niczego niezwykłego. Może okaże się, że bezpieczne do tej pory miejsca powinniśmy omijać z daleka, a w krainach, gdzie diabeł mówił dobranoc przywitają nas wspaniali ludzie. Ostatnio planując rejs prosiłem o kilka rad Jurka Radomskiego, któremu rejs życia zajął 32 lata. Jurek napisał, że świat zmienia się tak szybko, że najlepsze rady uzyskam bezpośrednio od żeglarzy w portach. Jak więc czytać wydawane co kilka, kilkanaście lat przewodniki żeglarskie? Co myśleć o niepopularnych miejscach, pomijanych w locjach i przewodnikach? Odpowiedzi na takie pytania nie znajdziemy wbrew pozorom w internecie. Media prezentują często to, co można łatwo sprzedać i co dobrze wygląda. Prezentują wizje, których sąsiedztwa nie boi się reklama. Trzeba więc wejść w rolę odkrywcy i starać się dojrzeć to, czego świat nie chce, lub nie potrafi nam pokazać.

Taki styl podróżowania będzie od nas wymagał spędzania dłuższego czasu na lądzie. Mamy czas i chcemy na takie postoje wykorzystać okresy, kiedy żegluga w danym rejonie nie jest bezpieczna ze względów pogodowych. Pożeglujemy zgodnie ze sztuką planowania rejsu małym jachtem w taki sposób, aby w określonych miejscach na świecie znaleźć się w możliwie najdogodniejszej porze roku.

Chcemy żeglować głównie z wiatrem i z prądami morskimi i tak zaplanowaliśmy naszą trasę, w oparciu o doświadczenia wielu pokoleń żeglarzy i informacje zawarte w specjalistycznych materiałach.

Ktoś ostatnio stwierdził, że musimy być krezusami planując taki rejs. Otóż nie jesteśmy. Wszystkie środki jakimi dysponuję inwestuję na bieżąco w przygotowanie jachtu. Reszta ekipy to ludzie młodzi, którzy również nie dysponują większymi pieniędzmi. Jak więc chcemy sobie poradzić?

Po pierwsze życie na jachcie jest znacznie tańsze od życia w mieście. Sprawdziliśmy to w wielu rejsach i wiemy, że taki sposób podróżowania jest jednym z najbardziej ekonomicznych. Po drugie mamy już jacht i to jest połowa sukcesu. Po trzecie jesteśmy w trakcie poszukiwania sponsorów, którzy byliby w stanie w ramach sprawiedliwej współpracy zainwestować w nasze przedsięwzięcie. Po czwarte planujemy współpracę z mediami. Po piąte zakładamy możliwość dorabiania po drodze w sytuacji niewystarczających wpływów z planowanych źródeł. Poza tym najważniejsze jest, żeby w rejs wyruszyć. Konieczność zmusza do działania.